Rozdział 2
Nagle poczułam lepki, mokry płyn na mojej koszulce.
-Cholera!-Uważaj jak chodzisz!-Powiedziałam
-Przepraszam.
Usłyszałam męski głos. To był Justin.
-To ty jesteś ten Justin?
-Tak.
-Kurcze, i co ja teraz zrobię?
-Masz, weź moją bluzę.
-Jaki on słodki.-Szepnęła Honey.
-No co ty?
-Weź.-Przynajmniej nie będzie widać i będzie ci ciepło.
-Dziękuję. Uśmiechnęłam się.
Justin zdjął z siebie bluzę i dał mi ja. Była szara z dużym, czarnym napisem SWAG. Ubrałam ją. Była za duża, ale to właśnie mi się w niej podobało.
-Ten gościu się w tobie zakochał. Powiedziała Honey.
-Wcale nie. Po prostu jest miły.
-Tak jasne.
Nagle usłyszałam ciche chichoty.
-Co nasza księżniczka znalazła sobie chłopaka?
To była Ashley. Mój największy wróg.
-Głupia jesteś.
-Ja? A komu ten nowy dał bluzę?
-Po prostu był miły.-Dla ciebie niestety nie był.
-Nie zależy mi. Mogę mieć każdego.
Odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Następne lekcje minęły szybko. Gdy wychodziłyśmy ze szkoły podbiegł do mnie Jus.
-Odzyskam bluzę?
-Ojej!-Zapomniałam całkiem.Proszę.
-Wygodnie ci było?
-Bardzo. Uwielbiam takie bluzy.
-Zatrzymaj ją.
-No co ty?
-Bierz.
-Ale ja nie mogę.
-Bierz!
-Nie!
-To jest rozkaz!
-no dobra.
Ja i Honey ruszyłyśmy w swoją stronę. Justin w swoją. Pomachaliśmy sobie na pożegnanie.
-On na serio jest słodki.
-Miodzio! Przestań!
-Nie. Przecież widzę, jak na ciebie patrzy,z resztą nie tylko ja.
Nagle zadzwonił telefon Honey.
-To Zayn!
-Odbierz.
-Halo?
ROZMOWA ZAYNA Z HONEY
-Hej słuchaj. Mój kuzyn ma jutro urodziny. Kazał mi przyjść z kimś. Wybrałabyś się ze mną?
-Pewnie!
-Świetnie. Do jutra.
-Do jutra.
Koniec rozmowy...
-Co chciał Zayn?
-Idę z nim do kuzyna na urodziny.
-Ooo zabujał się chłopak.
-Wcale nie!
Nawet nie zauważyłam, gdy byłam już pod domem.Tata dalej był w pracy. Weszłam do domu i pobiegłam na górę. Cały czas myślałam o Justinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz