czwartek, 26 grudnia 2013

Kochani.Zrozumiałam, że ta historia jest troszkę oklepana i nie ma sensu tego dłużej ciągnąć. Tak więc usuwam bloga. Stworzyłam już nowego macie tu do niego link.Ten blog miał mało wyświetleń.Mam nadzieję,że nie będziecie na mnie źli z tego powodu.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 6

ALICE.

Ten pocałunek był bardzo przyjemny i chciałam, żeby trwał dłużej, ale.. nie wiem dlaczego w pewnej chwili po prostu go odepchnęłam.
-Coś się stało? Zapytał Justin.
-Nie... znaczy tak.
-O co chodzi?
-Nie powinniśmy.
-Ale dlaczego? Przecież oboje tego chcemy.
-Ja nie wiem czy tego chcę.
W tym momencie miałam ochotę go przytulić, ale rozum mówił mi inaczej. Odwróciłam się na pięcie i weszłam do domu. Na stole leżała mała karteczka "Mam dużo pracy. Wrócę później. Kocham cię" Otworzyłam lodówkę. Jak zwykle była pełna pyszności, wśród nich była moja przyjaciółka nutella. Wzięłam dużą łyżkę i zabrałam słoik do swojego pokoju. Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy. Nagle mój telefon zaczął wibrować i wydawać zabawną melodyjkę. Na ekranie pojawiło mi się zdjęcie mojej przyjaciółki.
-Hej Hon.
-Hej! Słuchaj! Jutro idę z Zaynem na tą imprezę. Muszę mieć jakąś sukienkę...
-Tak pójdę z tobą.
-Ok. Jutro o  12:00. Będę czekała pod twoim domem.
-Czekaj!. Szkoła?
-Hahahaha. Głuptasie. Jutro i pojutrze lekcje są odwołane z powodu jakiejś epidemii.
-Aha. Ok to jutro na 12:00.
-Pa.
-Papa kochanie.
Rozłączyłam sie i weszłam na skypa. Na monitorze wyświetliło mi się "Justin dzwoni" Poprawiłam włosy, sama nie wiem po co i odebrałam.
-Hej. Słuchaj chciałem cię przep...
-Nie to ja cię przepraszam. Nie powinnam wtedy tak po prostu odejść.
-A ja nie powinienem cię od razu całować, ale nie mogłem się powstrzymać.
-Spoko. Rozumiem.
-Słuchaj. Bo wiesz no. Jutro mój kumpel urządza imprezę i...
-Chcesz żebym z tobą poszła?
-Skąd wiedziałaś?
-Strzelałam.
-To pójdziesz?
-Pewnie! Ale jako przyjaciółka, nie dziewczyna.
-Oczywiście.
-Ok. Na którą?
-Jutro na 19:00
-Oki.
Nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
-Skarbie wróciłem!
-Wiesz co ja już muszę kończyć. Powiedziałam do Justina i rozłączyłam się. Zeszłam do taty na dół. Był dziwny, taki jakby zdenerwowany.
-Tato. Co się stało?
-Nic kochanie. Nic.
-Ale jesteś zdenerwowany?
-Mówię ci przecież, że nic mi nie jest tak!
-Tato nie krzycz na mnie.
-Daj mi spokój! Wynocha do pokoju!
Nigdy wcześniej na mnie nie krzyczał. No krzyczał, ale nie tak bardzo. Weszłam do swojego pokoju. Słyszałam trzaśnięcie drzwiami od pokoju taty. Coś jest nie w porządku. No ale cóż. Przebrałam się w piżamę i połóżyłam do łóżka. Leżałam na poduszce, przekręcając się z boku na bok. Nie mogłam spać. Myślałam o tacie, o Justinie, o Honey. W końcu sen mnie zmorzył. Obudziłam się o 9:00. Przetarłam oczy i spojrzałam za okno, przez które witały mnie promienie słońca.

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 5

ALICE:
-No więc, mieszkam tutaj od urodzenia. Tutaj mam przyjaciół, najbliższą rodzinę. Gdy byłam mała, moja mama umarła na raka...
-Bardzo ci współczuję.
-Jakoś się pozbierałam. Mówiłeś coś o gitarze tak?
-Tak, a co?
-Potrafisz grać?
-Coś tam wybrzdąkam.
-Zobacz! Tam jest pan z gitarą.
-No i?
-Chodź!
-Nigdzie nie będę szedł.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam.

JUSTIN:
Co ta Alice znowu wymyśliła...
-Przepraszam?
-Tak? Odpowiedział mężczyzna.
- Ten chłopak podobno potrafi grać, mógłby spróbować?
-Proszę bardzo.
Alice dała mi gitarę. Wziąłem kostkę i zacząłem grać.
-Nie wiedziałam, że potrafisz też śpiewać! Ty masz talent człowieku nie zmarnuj tego.
Już chciałem odpowiedzieć, gdy nagle do All podeszła dziewczyna z pytaniem o autograf.
-Ja?
-Tak! Odpowiedziała dziewczyna. Oglądałam twoje covery piosenek na you tube. Wrzucałaś je, jak byłaś młodsza.
Dziewczyna wyciągnęła telefon, weszła na internet i po chwili usłyszałem coś co kompletnie zwaliło mnie z nóg.
Alice podpisała autograf i dziewczyna odeszła.
-No no, widzę, że ty też masz talent!
-To? To to tylko głupie popisy.
-Głupie? Nie mów tak! Ty masz na prawdę niezwykły talent.
-Na prawdę tak uważasz?
-Tak.
ALICE:
Robiło się dość późno, więc Justin odprowadził mnie do domu. Przyznam, że przy nim czuję się jak księżniczka. Po drodze złapała nas straszna ulewa. Nagle poślizgnęłam się na chodniku. Justin podbiegł i złapał mnie. To zdarzenie wyglądało, jak scena z jakiegoś romansidła. Ja prawie przy ziemi, on patrzy się w moje oczy, dookoła deszcz.Brakowało tylko kamery. Czuję, że coś między nami iskrzy, ale nie mam odwagi zrobić pierwszego kroku.

JUSTIN:
Ten upadek, był jak scena z jakiegoś romansidła. Coś do niej czuję. Wiem, że to ja powinienem zrobić pierwszy krok i chyba nadszedł na to czas.
-Alice?
-Tak?
-Wiem, że to może głupio zabrzmieć, ale czuję się dobrze w twoim towarzystwie. Czuję, że jesteś dla mnie ważna...
-Czekaj.
-Co?
-Ja czuję to samo.
Nie mogłem się oprzeć, musiałem to zrobić. Zbliżyłem swoje usta do jej i namiętnie pocałowałem. Bardzo długo czekałem na ten moment.

środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 4
ALICE:
Błagałam go długo, aż w końcu doszliśmy na miejsce. Było tam pięknie.
-Jesteśmy.
-Nareszcie.
-Podoba ci się?
-Tak. To miejsce jest piękne.
-Nie tak piękne jak...
-Jak co?
-Yyyy. Jak... jak.... Jak łąka w windowsie.
-Cha cha cha cha. Zabawny jesteś.
JUSTIN:
Chciałem powiedzieć: Nie tak piękne jak ty, ale nie mogłem. Pewnie taka piękność ma już chłopaka. Ona jest inna niż wszystkie. Wyjątkowa. Mogłem jej powiedzieć co czuję, a jeśli mnie wyśmieje? Nie wiem już sam co robić.Nagle spojrzała mi w oczy.
ALICE:
Widziałam, że coś jest nie tak. Justin bardzo mi się... bardzo mi się... kurde on mi się bardzo podoba. Pewnie ma dziewczynę. To niemożliwe, by nie miał. Muszę się przełamać. Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam
-Masz dziewczynę?
-Nie. Czemu pytasz?
-A tak jakoś. Tylko pytałam.
Nie ma dziewczyny. Pomyślałam. Może warto spróbować?
-A ty masz? Zapytał Justin
-Ja? No coś ty.
JUSTIN:
Nie ma chłopaka! Może warto spróbować.
Zapanowała między nami dość sztywna atmosfera. Nikt nie wiedział co powiedzieć.
-Skąd pochodzisz?Zapytała Alice.
-Ze Stantford w Kanadzie.
-Nie słyszałam o tym mieście.
-Bo jet małe.
-Czemu się przeprowadziłeś?
-Mama nie mogła znaleźć pracy, więc postanowiliśmy się przeprowadzić. Tu są większe możliwości.
-To pewnie musiało być dla ciebie ciężkie, tak zostawiać przyjaciół.
-Szczerze mówiąc, to  nie miałem przyjaciół.
-Dlaczego?
-Gdy miałem 11 lat. Moja rodzina była bardzo biedna. Nie miałem nawet ciuchów do ubrania. Po lekcjach zawsze chodziłem z gitarą pod teatr i grałem.
-W ten sposób zbierałeś pieniądze.
-Tak. Chciałem pomóc mamie.
-Współczuję.
-Dzięki, ale nie mam zamiaru się nad sobą użalać. Teraz może ty opowiedz coś o sobie...

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 3
Weszłam na Twittera. Sprawdziłam jego konto. Ostatni wpis dodany został 3:minuty temu. Brzmiał on tak: "I bluzy nie ma. Oddałem pewnej dziewczynie, jak myślicie warto było?" Postanowiłam coś napisać do niego: "Nie wiem czy warto. Jeśli chcesz to ci oddam". Po chwili zadzwonił telefon
-Hej, tu Justin.
-Skąd masz mój nr?
-Mam swoje sposoby?
-Honey ci dała?
-Powiedzmy.
-Hahaha. Dobra więc o co chodzi?
-Jak bluza?
-Ciągle w niej jestem.
-Wyjdziemy gdzieś?
-Co? Gdzie?
-Nie wiem, ale stoję pod twoim domem.
-Co?
-Spójrz przez okno.
Za oknem był on.
-To co idziemy?
-Ale ja się muszę przebrać.
-Pokaż się przez okno?
-Jest git. Ubieraj buty i idziemy.
Nie wiem, czy mogę tak wyjść, ale cóż. Zdjęłam bluzę, ubrałam buty i poszłam.
-Dokąd ty właściwie chcesz iść? Zapytałam
-Niespodzianka.
-Gdzie masz bluzę?
-Zdjęłam.
-Aha szkoda
-To powiesz mi, dokąd idziemy?
-Nie.
-Proszę.
-Nie.
-Proszę, proszę, prooooszę!
-Nie!

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 2
Nagle poczułam lepki, mokry płyn na mojej koszulce.
-Cholera!-Uważaj jak chodzisz!-Powiedziałam
-Przepraszam.
Usłyszałam męski głos. To był Justin.
-To ty jesteś ten Justin?
-Tak.
-Kurcze, i co ja teraz zrobię?
-Masz, weź moją bluzę.
-Jaki on słodki.-Szepnęła Honey.
-No co ty?
-Weź.-Przynajmniej nie będzie widać i będzie ci ciepło.
-Dziękuję. Uśmiechnęłam się.
Justin zdjął z siebie bluzę i dał mi ja. Była szara z dużym, czarnym napisem SWAG. Ubrałam ją. Była za duża, ale to właśnie mi się w niej podobało.
-Ten gościu się w tobie zakochał. Powiedziała Honey.
-Wcale nie. Po prostu jest miły.
-Tak jasne.
Nagle usłyszałam ciche chichoty.
-Co nasza księżniczka znalazła sobie chłopaka?
To była Ashley. Mój największy wróg.
-Głupia jesteś.
-Ja? A komu ten nowy dał bluzę?
-Po prostu był miły.-Dla ciebie niestety nie był.
-Nie zależy mi. Mogę mieć każdego.
Odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Następne lekcje minęły szybko. Gdy wychodziłyśmy ze szkoły podbiegł do mnie Jus.
-Odzyskam bluzę?
-Ojej!-Zapomniałam całkiem.Proszę.
-Wygodnie ci było?
-Bardzo. Uwielbiam takie bluzy.
-Zatrzymaj ją.
-No co ty?
-Bierz.
-Ale ja nie mogę.
-Bierz!
-Nie!
-To jest rozkaz!
-no dobra.
Ja i Honey ruszyłyśmy w swoją stronę. Justin w swoją. Pomachaliśmy sobie na pożegnanie.
-On na serio jest słodki.
-Miodzio! Przestań!
-Nie. Przecież widzę, jak na ciebie patrzy,z resztą nie tylko ja.
Nagle zadzwonił telefon Honey.
-To Zayn!
-Odbierz.
-Halo?
ROZMOWA ZAYNA Z HONEY
-Hej słuchaj. Mój kuzyn ma jutro urodziny. Kazał mi przyjść z kimś. Wybrałabyś się ze mną?
-Pewnie!
-Świetnie. Do jutra.
-Do jutra.
Koniec rozmowy...
-Co chciał Zayn?
-Idę z nim do kuzyna na urodziny.
-Ooo zabujał się chłopak.
-Wcale nie!
Nawet nie zauważyłam, gdy byłam już pod domem.Tata dalej był w pracy. Weszłam do domu i pobiegłam na górę. Cały czas myślałam o Justinie.
Rozdział 1
-Alice!-Alice wstawaj!
Usłyszałam głos mojego taty.
-Co?-Już wstaję.
-Wakacje się skończyły.- Pora do szkoły.-Już 7:30.
Wypełzłam z łóżka i zamknęłam się w łazience. Po drodze wyciągnęłam z szafy ciuchy. Umalowałam się lekko, ułożyłam włosy i zeszłam na dół. Zegar wskazywał godzinę 7:00.
-Tato! Mówiłeś, że jest 7:30.
-A jak inaczej wyrwałbym cię z łóżka.-Masz tu drugie śniadanie. Zrobiłem ci tosty.
-Dziękuję.
-Muszę już iść do pracy.
-Dobrze papa.
-Uważaj na siebie.
-Nawzajem.
Zjadłam tosty i ubrałam buty. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. To była moja przyjaciółka Honey.
-Cześć miodku.
-Hej.-Powiedziała Honey dając mi całusa w policzek.
-Idziemy?
-Tak. wyszłam i zamknęłam dom.
Weszłyśmy do szkoły. Wiało pustką. Ale co się dziwić dopiero 7:25.
Usiadłyśmy pod klasą. Pochłonęła nas rozmowa. Nie zauważyłyśmy jak zadzwonił dzwonek. Wszyscy weszli do klasy.
-Witajcie po wakacjach.- Na początku chciałabym wam przedstawić nowego ucznia. Nagle do sali wszedł wysoki blondyn o miodowych oczach.
-Hej jestem Justin.
Wszystkie dziewczyny lampiły się w jego stronę. Chyba tylko ja nie zwracałam na niego uwagi.
Nawet nie zauważyłam, jak minęła lekcja. Szłam z Honey przez korytarz gdy nagle...